RABKA-ZDRÓJ. Piętnastu radnych musi zająć stanowisko w tej sprawie. A chodzi o bezprzetargowe przedłużenie umowy dzierżawy na kolejne trzy lata. Dla kogo? Dla kaczek i gołębi.
Choć wydaje się to niepoważne, radni podczas sesji muszą wyrazić zgodę na formalną dzierżawę. Chodzi o dwa miejsca o powierzchni jednego metra kwadratowego każde, dzierżawione przez firmę pod "Ptasią Karczmę".Na bulwarach od lat stoją też tablice ostrzegające, by nie karmić zwierząt chlebem, który jest dla nich szkodliwy. Dzięki automatom ptaki są zdrowsze, a spacerujące z rodzicami dzieci mają frajdę z dokarmiania.
Formalnie jednak decyzję o dzierżawie nawet tak małego skrawka gruntu musi podjąć Rada Miejska. W poniedziałek problemem zajęła się też Komisja Rozwoju Gospodarczego, Budżetu i Gospodarki Odpadami.
- A co na to ekolodzy? - zaskoczył pytaniem radny Robert Skipiała. - Lata temu, jak pracowałem w Finlandii, podczas spaceru dokarmiałem ptaki i zostałem zdrowo opieprzony. Powiedzieli mi, że ptaki mają utrzymywać się same - podkreślił radny.
Pytanie pozostało bez odpowiedzi, ale ptactwo nie zostało pozostawione samemu sobie. Mimo pewnych obiekcji, radni jednogłośnie poparli projekt przedłużenia dzierżawy. Jeszcze tylko jedno głosowanie w tej sprawie podczas sesji, ale to, wobec stanowiska komisji, wydaje się być już tylko formalnością.
fi/



Ty już podjąłeś strategię na wejściu do Rady: nic nie robić tylko siedzieć (komisja, sesja), położyć teczkę przed sobą, nudzić się, stale siedzieć w komórce i udawać pracę wlk. radnego /kasa leci/ a i jeszcze głosować jak góra nakazuje. Jedyny taki w swoim rodzaju w tym gronie! Przypomnieć ci twoje imię? Janusz!