Nie kończy się dyskusja nad planami zagospodarowania przestrzennego w Rabce-Zdroju. - Pośpiech mógłby uderzyć w interesy wielu rodzin, które czekają na pozwolenia na budowę - tłumaczy się przewodniczący Rafał Hajdyła.
Głównym powodem zamieszania jest fakt, że obecne prace nad planami miejscowymi opierają się na Studium uwarunkowań z 2001 roku. To dokument sprzed ćwierć wieku, który - jak przyznają sami radni - nie przystaje do dzisiejszych realiów uzdrowiska.Walka z czasem
Przewodniczący Rady Miejskiej, Rafał Hajdyła, wyjaśnił powody przesunięcia głosowania. Kluczowa jest sytuacja osób, które starają się o warunki zabudowy (tzw. WZ-ki).
- Jeśli uchwalimy plan, w którym dany teren zyska przeznaczenie inne niż budowlane, starosta nie będzie mógł wydać pozwolenia na budowę. Musi bowiem opierać się na nowym planie, a nie na wydanych wcześniej "wuzetkach" - tłumaczy Rafał Hajdyła.
Z danych przedstawionych podczas sesji wynika, że w samym starostwie na rozpatrzenie czeka obecnie kilkanaście wniosków o pozwolenie na budowę. Wycofanie uchwał ma dać tym mieszkańcom "ostatnią szansę" na dokończenie formalności przed wejściem w życie nowych, często bardziej restrykcyjnych przepisów.
Historia, która ciąży na teraźniejszości
Przewodniczący, który przez lata pełnił funkcję naczelnika architektury, przypomniał, że Rabka-Zdrój od lat boryka się z brakiem aktualnych dokumentów planistycznych. Studium z 2001 roku powstawało w czasie, gdy uzdrowisko dynamicznie się rozwijało, a wiele terenów celowo rezerwowano pod zieleń i pensjonaty.
- Dziś jesteśmy w innej rzeczywistości urbanistycznej. Uzdrowiska bronią się przed upadkiem - zauważa Hajdyła. Wspomniał również o uchylonym planie za czasów nieżyjącego byłego burmistrza Antoniego Rapacza z 2010 roku. Dokument mógł rozwiązać wiele problemów komunikacyjnych i rozwojowych miasta. Zdaniem Hajdyły, gdyby poprzednie kadencje samorządu uaktualniły studium i objęły nim tereny już zabudowane, dzisiejszy problem by nie istniał.
Wybór mniejszego zła?
Obecna rada stanęła przed poważnym dylematem. Z jednej strony miasto musi przyjąć nowe plany, z drugiej - ich przyjęcie w obecnym kształcie zablokuje inwestycje wielu mieszkańcom, m.in. w rejonie Słonego.
Radni kolejny raz wycofali uchwały z porządku obrad. Radni chcą, aby jak najwięcej mieszkańców zdołało uzyskać pozwolenia na budowę na starych zasadach, zanim miasto wprowadzi nowe regulacje, które wymusza na gminach prawo krajowe.
Radni ryzykują jednak tym, że Rabka może nie zdążyć z procedowaniem do sierpnia, na kiedy rząd przesunął kolejny raz ostateczny termin uchwalenia planu ogólnego. W takim wypadku, jak ostrzegają planiści, obowiązywać będzie dokument najbardziej restrykcyjny, oparty na starym studium i nie uwzględniający planów miejscowych.
Kolejne głosowanie w kwietniu.
fi/



