Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Tatrzańskiego doszło do emocjonalnego wystąpienia mieszkańców Zakopanego, którzy poinformowali o szeregu prac i zaniedbań przy budowie, a następnie funkcjonowaniu lodowiska. Zdaniem mieszkańców, obiekt powstał z rażącym naruszeniem prawa miejscowego, a urzędnicy starostwa, akceptując zgłoszenie inwestora bez sprzeciwu, dopuścili do dewastacji terenu o szczególnej wartości historycznej i przyrodniczej.
Mieszkańcy ul. Sienkiewicza oraz okolic Równi Krupowej pojawili się na sesji, by opisać skalę zniszczeń na terenie, który od 1924 roku figurował w planach jako zieleń i ogrody. Według ich relacji, realizacja inwestycji zamieniła zabytkowy obszar w plac budowy.- Na Górnej Równi Krupowej zaczął się horror. Dewastacja to mało powiedziane. Tam zostało zebrane około pół metra ziemi, a działkę utwardzono, nawożąc kamienie ciężkim sprzętem i ubijając. Przepuszczalność gleby została zniszczona, będzie tam bagno - relacjonował jeden z obecnych na sali mężczyzn.Mieszkańcy zwrócili również uwagę na fakt, że dojazd do parkingów wyznaczono na terenie stanowiska archeologicznego, a brak przyłącza energetycznego wymusił całodobową pracę agregatów prądotwórczych, co generowało uciążliwy hałas i spaliny.
Głównym punktem wystąpienia Moniki Pabiś-Sieńki, reprezentującej protestujących, była analiza procedur administracyjnych w wydziale budownictwa. Mieszkańcy twierdzą, że zgłoszenie inwestycji powinno zostać odrzucone już na wstępie, gdyż zawierało elementy sprzeczne z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP).
- Zgłoszenie obejmowało infrastrukturę i parkingi, które są w oczywistej sprzeczności z zapisami planu dla terenu ZP2. Przyjęcie tego zgłoszenia stało się pozwoleniem na wykonanie samowoli budowlanej. Wiemy, że doszło do szeregu nieprawidłowości: brak zachowania odległości 3 metrów od sąsiednich działek, brak wymaganej powierzchni biologicznie czynnej oraz brak odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa urządzeń -- wyliczała Monika Pabiś-Sieńka.
Poważnym oskarżeniem pod adresem urzędu była kwestia rozbieżności w datach na dokumentach publicznych. Według mieszkańców, w pismach ze starostwa pojawiały się różne daty przyjęcia zgłoszenia, co ich zdaniem narusza zaufanie publiczne i może stanowić poświadczenie nieprawdy.
Sprawą zajął się już Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który po interwencji mieszkańców wstrzymał roboty, a 20 lutego 2026 roku wydał decyzję o rozbiórce obiektu. Inwestorzy odwołali się od tej decyzji, co zdaniem mieszkańców było próbą "zyskania na czasie", by móc dalej użytkować lodowisko w sezonie.
Protestujący złożyli oficjalną skargę do Rady Powiatu, domagając się:
- rzetelnego wszczęcia postępowania wewnętrznego,
- wyjaśnienia przyczyn braku sprzeciwu wobec zgłoszenia,
- wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec odpowiedzialnych osób,
- transparentności w udzielaniu informacji, o którą wnioskowali.
- Materiał przedstawiony przez państwa jest porażający i przychylam się do tej opinii. To jeden z przykładów, kiedy wykonane roboty nie odzwierciedlają tego, co było w zgłoszeniu. Chciałem przeprosić, bo tych emocji u państwa było dużo, ale też u nas w urzędzie, bo nie przeszliśmy nad tym do porządku dziennego - zadeklarował starosta Andrzej Skupień.
Włodarz powiatu zapowiedział, że ze względu na kontrowersje i rządowy charakter zadań realizowanych przez wydział budownictwa, zwróci się do Wojewody Małopolskiego o pełną ocenę merytoryczną postępowania. Wyjaśnił również, że wydział jest obecnie pod ogromną presją ze względu na dużą liczbę wniosków, co jednak nie zdejmuje ze starosty odpowiedzialności za jego funkcjonowanie.
Przewodnicząca rady zapewniła mieszkańców, że postępowania wyjaśniające są w toku, a o ich wynikach strony zostaną poinformowane w formie oficjalnych wyjaśnień.
e/r



