20.03.2026, 20:31 | czytano: 561

Złote czasy dla fachowców na Podhalu. Dlaczego na dobrego fliziarza czy malarza trzeba dziś czekać miesiącami? (art. sponsorowany)

Dzwonisz do trzeciego fliziarza z rzędu, a odpowiedź brzmi tak samo: "Najbliższy wolny termin? Może za pół roku". Frustrujące? Z pewnością. Ale to obecna rzeczywistość na Podhalu. Region przeżywa prawdziwy boom budowlany, a za nim idzie zjawisko, którego nikt się nie spodziewał - kryzys dostępności fachowców. Co sprawiło, że ich czas jest dziś droższy niż złoto?

Podhale dynamicznie się rozwija


Ostatnie lata przyniosły falę inwestycji niespotykaną od dekad. Powstają tu apartamentowce, pensjonaty, domy jednorodzinne i luksusowe rezydencje. Zakopane i okoliczne miejscowości zmieniają się w oczach - tam, gdzie jeszcze niedawno stały puste działki, dziś wyrasta zabudowa. Boom inwestycyjny napędzany jest kilkoma czynnikami: rosnącym zainteresowaniem turystów, rozwojem infrastruktury narciarskiej oraz napływem ludzi, którzy chcą zamieszkać blisko gór.

To wszystko stworzyło ogromny popyt na usługi remontowe i wykończeniowe. Problem w tym, że liczba projektów rośnie szybciej niż liczba rąk do pracy.

Dlaczego na Podhalu brakuje fachowców?


Braki kadrowe w budownictwie to nie tylko lokalny problem Podhala. To ogólnopolski trend. Wielu wykwalifikowanych specjalistów wyjechało za granicę, gdzie zarobki są wyższe, a warunki pracy często lepsze. Młode pokolenie niechętnie wybiera zawody związane z pracą fizyczną - woli studia i biurowe posady.

Na Podhalu dochodzi jeszcze jeden czynnik: specyfika terenu. Dojazd do odległych miejscowości, praca w górskich warunkach zimą, a także sezonowość pracy odstrasza część potencjalnych pracowników. Efekt? Ci, którzy zostali i wciąż pracują w branży, nie mogą narzekać na brak klientów.

Długi czas oczekiwania to nowa rzeczywistość inwestorów


Kiedy planujesz remont lub wykończenie wnętrz nowo wybudowanego domu, musisz uzbroić się w cierpliwość. Sprawdzeni fachowcy Podhale to dziś prawdziwy skarb.

Doświadczony malarz czy fliziarz często nie przyjmuje już nowych zleceń na bieżący rok. Dlaczego? Bo ich jakość pracy, rzetelność i umiejętności są znane w okolicy. Działają w oparciu o rekomendacje - jeden zadowolony klient poleca ich kolejnemu. To oparty na poleceniach system, do którego trudno wejść nowym klientom.

Dla pracowników to szansa, która się nie powtórzy


Jeśli myślisz o rozpoczęciu kariery w branży budowlanej lub o zmianie pracodawcy, teraz jest wyjątkowo dobry moment. Popyt na specjalistów od wykończenia wnętrz sprawia, że firmy konkurują o pracowników i oferują coraz lepsze warunki.


Sprawdź oceny innych osób, które już pracowały w danej firmie - pomoże Ci w tym platforma gowork.pl, na której znajdziesz rzeczywiste opinie o pracodawcach działających w tej branży. Dzięki temu unikniesz pracodawców, którzy nie płacą terminowo, nie zapewniają odpowiednich narzędzi lub traktują ekipę bez szacunku.

Co przyniesie przyszłość?


Eksperci rynku budowlanego przewidują, że sytuacja nie zmieni się szybko. Boom inwestycyjny na Podhalu ma się dobrze - wciąż powstają nowe projekty deweloperskie, a zainteresowanie nieruchomościami w górach nie spada. Dopóki tak będzie, fachowcy pozostaną w cenie. Niektórzy twierdzą, że to idealny moment, by młodzi ludzie zaczęli myśleć o karierze w rzemiośle budowlanym. Stawki są atrakcyjne, a zamówień nie brakuje.

Z drugiej strony, część większych firm budowlanych zaczyna szkolić własnych pracowników i tworzyć zespoły wykończeniowe. To może z czasem złagodzić problem, choć póki co małe ekipy sprawdzonych specjalistów wciąż mają przewagę na rynku.

Remont bez stresu - czy to możliwe?


Owszem, ale wymaga planowania i realizmu. Jeśli przeprowadzasz się do domu za trzy miesiące i dopiero teraz zaczynasz szukać malarza, będziesz miał problem. Usługi remontowe na Podhalu to obecnie rynek pracownika i to on dyktuje warunki.

Rynek budowlany na Podhalu pokazuje, jak krucha jest równowaga między rozwojem a zasobami ludzkimi. Wystarczyło kilka lat intensywnych inwestycji, by system zaczął się zatykać. Terminy u fachowców rosną, ceny idą w górę, a inwestorzy uczą się planowania z wyprzedzeniem. To nie jest sytuacja komfortowa, ale ma swoje jasne strony. Budzi świadomość wartości pracy rzemieślniczej, przypomina o wadze przygotowania i weryfikacji wykonawców. A przede wszystkim pokazuje, że rozwój bez odpowiedniej kadry to tylko pozór postępu. Podhale to dziś region możliwości - pod warunkiem, że masz czas na ich realizację.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl