24.03.2026, 07:28 | czytano: 204

Brak rąk do pracy przed wysokim sezonem. Co muszą zaoferować podhalańscy sprzedawcy detaliczni, by skompletować załogę? (art. sponsorowany)

Wiosna na Podhalu to czas intensywnych przygotowań do nadchodzącego sezonu turystycznego. To przede wszystkim gorączkowe poszukiwanie pracowników do sklepów, punktów sprzedaży i obiektów handlowych. Co roku pojawia się ten sam problem: jak znaleźć ludzi gotowych do pracy w branży, która kojarzy się z niskimi pensjami, długimi zmianami i brakiem perspektyw?

Dlaczego handel detaliczny przegrywa w wyścigu o pracowników?


Braki kadrowe w regionie turystycznym mają swoje korzenie. Młodzi ludzie wyjeżdżają do miast, w których płace są wyższe, a warunki pracy mniej wymagające. Ci, którzy zostają, wybierają gastronomię lub hotelarstwo - tam napiwki potrafią realnie podnieść miesięczne zarobki. Sprzedawca w lokalnym sklepie nie ma takiej opcji. Dostaje stałą pensję, którą trudno nazwać konkurencyjną.

Sezon turystyczny to także czas intensywnej pracy. Sklepy wydłużają godziny otwarcia, klienci są wymagający, a kolejki długie. To wszystko wymaga od zespołu nie tylko sprawności, ale też odporności na stres. Problem w tym, że coraz mniej osób jest gotowych to zaakceptować za stawkę niewiele wyższą od minimalnej.

Czas symbolicznych wynagrodzeń minął


Czas porzucić myślenie, że pensja minimalna przyciągnie kogokolwiek. Kandydaci porównują oferty - nie tylko w regionie, ale w całej Polsce. Zakopane konkuruje z Krakowem, Nowy Targ z Warszawą. Jeśli chcesz skompletować zespół, musisz zaoferować przynajmniej 5000-6000 złotych brutto miesięcznie.


Do tego dochodzą premie. Nie symboliczne 100 złotych, ale konkretne kwoty uzależnione od obrotów lub realizacji planów sprzedażowych. Najlepiej, jeśli premia jest transparentna i przewidywalna. Pracownik musi wiedzieć, za co dostanie więcej - wtedy ma motywację, by się przykładać.

Atrakcyjne benefity mogą przyciągnąć pracowników


Karta sportowa to w obecnych czasach za mało. W turystycznym regionie pracownicy cenią rozwiązania dopasowane do lokalnych realiów:
  • dojazdy do pracy - dofinansowanie transportu lub zwrot kosztów paliwa, szczególnie dla osób dojeżdżających z okolicznych miejscowości;
  • elastyczne grafiki - możliwość wymiany zmian, uwzględnienie preferencji pracowników, zwłaszcza tych z dziećmi;
  • zakwaterowanie - realna pomoc dla osób spoza regionu, które chcą pracować w sezonie;
  • szkolenia i rozwój - kursy obsługi klienta, języków obcych, kas fiskalnych - to inwestycja, która podnosi jakość obsługi i zatrzymuje ludzi na dłużej.

Rekrutacja oparta na opinii i wiarygodności


Kandydaci już nie aplikują na ślepo. Sprawdzają, co o danej firmie myślą obecni i byli pracownicy. Portal GoWork.pl gromadzi opinie o pracodawcach, w tym o firmach z sektora handlu detalicznego. Jeśli chcesz się z nimi zapoznać, zajrzyj na stronę GoWork.pl.

Jeśli firma, która Cię interesuje, ma tam niskie oceny lub w ogóle nie jest obecna, to sygnał alarmowy. Pracodawcy muszą dbać o przejrzystość warunków pracy, reagować na uwagi pracowników, dbać o kulturę organizacyjną. To buduje reputację, która przyciąga wartościowych kandydatów.

Pracodawcy muszą być elastyczni


Sztywne grafiki i brak możliwości negocjacji to prosta droga do dużej rotacji. Pracownik, który nie może wziąć wolnego na ważne wydarzenie rodzinne, zacznie rozglądać się za inną ofertą. Elastyczność to nie słabość - to inteligentne zarządzanie.

Dobrze funkcjonuje system "banku godzin", w którym nadgodziny przepracowane w szczycie sezonu można odebrać w spokojniejszych tygodniach. To rozwiązanie sprawdza się szczególnie w handlu, gdzie natężenie ruchu jest zmienne.

Komunikacja i atmosfera - coś więcej niż puste hasła


Zespół nie zostanie, jeśli szef nie szanuje ludzi. Proste. Regularne odprawy, jasne zasady, feedback to absolutne minimum. Pracownicy doceniają też uznanie za dobrą pracę. Nie chodzi o dyplomy i puchary, ale o realne docenienie. Dodatkowy dzień wolny, bonus, publiczne podziękowanie - to działa.

Atmosfera w pracy ma znaczenie szczególnie tam, gdzie stres jest na porządku dziennym. Jeśli pracownicy wiedzą, że mogą liczyć na wsparcie w trudnych sytuacjach, zostaną. Jeśli czują się jak tryby w maszynie - odchodzą przy pierwszej lepszej okazji.

Przed sezonem turystycznym na Podhalu rynek pracy nie wybacza błędów. Firmy, które liczą na to, że ktoś się zgłosi "bo przecież trzeba gdzieś pracować", przegrywają. Wygrywa ten, kto zaoferuje godne warunki, będzie szanował ludzi i zrozumie, że pracownik to inwestycja, a nie koszt. Czas na konkretne decyzje - bo bez ludzi nie ma sprzedaży, a bez sprzedaży nie ma biznesu.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl