Podhalańskie trasy biegowe w Kościelisku stały się areną wyjątkowych zmagań. XII Puchar Kościeliska zgromadził na starcie nie tylko rzeszę amatorów, ale i legendę światowego narciarstwa - Justynę Kowalczyk-Tekieli. Wydarzenie, upamiętniające wybitnego olimpijczyka Stanisława Bukowskiego, połączyło sportową rywalizację z sentymentalną podróżą do historii polskich biegówek.
Rywalizacja w Kirach przyciągnęła ponad setkę miłośników "biegówek". W szranki stanęło 94 mężczyzn (dystans 10 km) oraz 27 kobiet (dystans 5 km). Choć zawody miały charakter amatorski, obecność mistrzyni olimpijskiej z numerem "1" nadała im profesjonalnego blasku.Klasa sama w sobieW biegu pań Justyna Kowalczyk-Tekieli nie pozostawiła złudzeń, przecinając linię mety z czasem 10:34,8. Za jej plecami toczyła się jednak zacięta walka o pozostałe stopnie podium, na których ostatecznie stanęły Julia Kapiarz oraz Hanna Roshchynskaya. U panów o zwycięstwie decydował fotofinisz - Rafał Potrząsaj wyprzedził Bogusława Gracza o zaledwie 0,5 sekundy!
Najlepsi zawodnicy edycji 2026:
Kobiety: 1. Justyna Kowalczyk-Tekieli (10:34,8), 2. Julia Kapiarz, 3. Hanna Roshchynskaya.
Mężczyźni: 1. Rafał Potrząsaj (19:41,7), 2. Bogusław Gracz, 3. Ireneusz Rabski.
Ceremonię dekoracji uświetnili wójt gminy Kościelisko Roman Krupa oraz radny Artur Bukowski, a nad sprawnym przebiegiem zawodów czuwało Stowarzyszenie Rozwoju Gminy Kościelisko.
Wspomnienie o człowieku o wielkim sercu
XII edycja pucharu była szczególna - poświęcono ją Stanisławowi Bukowskiemu, znanemu powszechnie jako "Ociec". Ten urodzony w Zakopanem, a związany z Kościeliskiem narciarz, był postacią niezwykłą:
Symbol hartu ducha: Jego 13. miejsce w Cortinie było przez dekady najlepszym polskim wynikiem na ZIO.
Pochodzenie przydomka: Nazwano go "Oćcem", gdy podczas igrzysk w 1948 roku dotarła do niego wiadomość o narodzinach córki.
Bukowski był znany z niezwykłej pogody ducha. Nawet po zakończeniu kariery zaskakiwał formą - mając 60 lat, oddał skok z Wielkiej Krokwi, ubrany w tradycyjny strój góralski. Jak wspominają jego koledzy z tras, był jednym z najsympatyczniejszych sportowców tamtych lat, na którego w sztafecie zawsze można było liczyć.
Tradycja silniejsza niż pogoda
Choć aura na Podhalu była kapryśna, bo pierwszy termin zawodów został odwołany, to organizatorom udało się przeprowadzić zawody, by memoriał mógł odbyć się w optymalnych warunkach. Wydarzenie po raz kolejny udowodniło, że Kościelisko to kolebka narciarstwa biegowego, gdzie pamięć o dawnych mistrzach jest wciąż żywa i inspiruje kolejne pokolenia.
e/s


































