RABKA-ZDRÓJ. Potężna wichura, która 1 kwietnia 2024 r. przeszła nad rabczańskim parkiem powaliła potężnego jesiona. Drzewo runęło, zabijając troje przechodniów: 42-letnią matkę i jej 7-letniego synka oraz 70-letnią kobietę.
Cała trójka, przechodząc alejką obok szpitala kardiologicznego nie miała szans na ratunek - wielkie drzewo runęło wprost na nich. Choć akcja rozpoczęła się szybko, a na miejsce wezwano śmigłowce ratunkowe i karetki - nie udało się uratować żadnego z poszkodowanych.Brak znamion
Wkrótce po tragedii nowotarska prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, pracowników urzędu miejskiego w Rabce-Zdroju w związku z nieumyślnym spowodowaniem śmierci.
- Zostało ono umorzone w związku z tym, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Uzyskaliśmy wszystkie możliwe opinie. To był nieszczęśliwy zbieg okoliczności - przekonuje Jacek Tętnowski, prokurator rejonowy w Nowym Targu.
Na oko
Prokurator wymienia tu jako główny czynnik bardzo mocny wiatr, który był "podstawową przyczyną sprawczą". Drzewo jednak nie było zdrowe i było zajęte przez grzyb, który osłabił pień. Z tego to powodu silny podmuch wiatru je złamał.
Jak przekonuje prokurator, powołani biegli z zakresu botaniki, mykologii i dendrologii stwierdzili, że po upadku widać było zaawansowany proces rozkładu pnia i korzeni. Jednak na stojącym drzewie stopień zaawansowania rozkładu i osłabienia statyki drzewa nie był możliwy do prawidłowej oceny "gołym okiem". Część liści, które opadły świadczyły o tym, że "coś się dzieje", ale nie pozwoliło to stwierdzić, że drzewu grozi upadek.
A inne nie upadły...
- Biegła stwierdziła, że osoby zajmujące się utrzymaniem i konserwacją tego parku nie miały możliwości przewidzenia, że akurat to drzewo upadnie. Zwłaszcza, że w parku było w tym czasie wiele chorych drzew, które nie upadły. Te wszystkie okoliczności doprowadziły do stwierdzenia, że nie można przypisać winy osobom odpowiedzialnym za utrzymanie stanu drzew, a co za tym idzie, nie można przypisać im popełnienia przestępstwa - podkreśla prokurator Tętnowski.
Przez dwa lata śledczy przesłuchali wielu świadków, zebrano kilka ekspertyz, sprawdzili dane z instytutu meteorologii dotyczące siły wiatru. W efekcie powstała decyzja o umorzeniu śledztwa z wielostronicowym uzasadnieniem.
Kto tylko był kompetentny
Na pytanie, czy prokuratura badała ewentualną odpowiedzialność burmistrza jako szefa urzędu, prokurator odpowiada wymijająco.
- Postępowanie było prowadzone w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez pracowników odpowiedzialnych za stan drzew w parku. Wszystkich, którzy mieli jakieś kompetencje w odniesieniu do tego parku - kwituje prokurator.
Strony mają na zaskarżenie decyzji prokuratury siedem dni od jej doręczenia. Jak dotąd pismo takie nie wpłynęło. Prokuratura umorzyła śledztwo 31 grudnia 2025 r.
fi/





