19.01.2026, 16:13 | czytano: 4735

Trzy osoby zginęły - winnych brak. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. tragedii w rabczańskim parku

Miejsce gdzie zginęło troje przechodniów upamiętniają zdjęcia i znicze. Zdj. archiwum.
RABKA-ZDRÓJ. Potężna wichura, która 1 kwietnia 2024 r. przeszła nad rabczańskim parkiem powaliła potężnego jesiona. Drzewo runęło, zabijając troje przechodniów: 42-letnią matkę i jej 7-letniego synka oraz 70-letnią kobietę.
Cała trójka, przechodząc alejką obok szpitala kardiologicznego nie miała szans na ratunek - wielkie drzewo runęło wprost na nich. Choć akcja rozpoczęła się szybko, a na miejsce wezwano śmigłowce ratunkowe i karetki - nie udało się uratować żadnego z poszkodowanych.

Brak znamion


Wkrótce po tragedii nowotarska prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, pracowników urzędu miejskiego w Rabce-Zdroju w związku z nieumyślnym spowodowaniem śmierci.

- Zostało ono umorzone w związku z tym, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Uzyskaliśmy wszystkie możliwe opinie. To był nieszczęśliwy zbieg okoliczności - przekonuje Jacek Tętnowski, prokurator rejonowy w Nowym Targu.

Na oko


Prokurator wymienia tu jako główny czynnik bardzo mocny wiatr, który był "podstawową przyczyną sprawczą". Drzewo jednak nie było zdrowe i było zajęte przez grzyb, który osłabił pień. Z tego to powodu silny podmuch wiatru je złamał.

Jak przekonuje prokurator, powołani biegli z zakresu botaniki, mykologii i dendrologii stwierdzili, że po upadku widać było zaawansowany proces rozkładu pnia i korzeni. Jednak na stojącym drzewie stopień zaawansowania rozkładu i osłabienia statyki drzewa nie był możliwy do prawidłowej oceny "gołym okiem". Część liści, które opadły świadczyły o tym, że "coś się dzieje", ale nie pozwoliło to stwierdzić, że drzewu grozi upadek.

A inne nie upadły...


- Biegła stwierdziła, że osoby zajmujące się utrzymaniem i konserwacją tego parku nie miały możliwości przewidzenia, że akurat to drzewo upadnie. Zwłaszcza, że w parku było w tym czasie wiele chorych drzew, które nie upadły. Te wszystkie okoliczności doprowadziły do stwierdzenia, że nie można przypisać winy osobom odpowiedzialnym za utrzymanie stanu drzew, a co za tym idzie, nie można przypisać im popełnienia przestępstwa - podkreśla prokurator Tętnowski.
Postanowienie nie jest prawomocne, jeśli zostanie zaskarżone, to decyzja o tym czy wznowić śledztwo, należeć będzie do sądu.
Przez dwa lata śledczy przesłuchali wielu świadków, zebrano kilka ekspertyz, sprawdzili dane z instytutu meteorologii dotyczące siły wiatru. W efekcie powstała decyzja o umorzeniu śledztwa z wielostronicowym uzasadnieniem.

Kto tylko był kompetentny


Na pytanie, czy prokuratura badała ewentualną odpowiedzialność burmistrza jako szefa urzędu, prokurator odpowiada wymijająco.

- Postępowanie było prowadzone w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez pracowników odpowiedzialnych za stan drzew w parku. Wszystkich, którzy mieli jakieś kompetencje w odniesieniu do tego parku - kwituje prokurator.

Strony mają na zaskarżenie decyzji prokuratury siedem dni od jej doręczenia. Jak dotąd pismo takie nie wpłynęło. Prokuratura umorzyła śledztwo 31 grudnia 2025 r.
fi/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
a.27.01.2026, 20:51
A wystarczyło zamknąć park jak to np robią na Pomorzu, kiedy wieje...a wiatry były zapowiadane...jeśli dobrze pamiętam...
Odeon22.01.2026, 00:57
Najbardziej spodobał mi się wniosek Pani Biegłej cyt."Zwłaszcza, że w parku w tym czasie było wiele chorych drzew". Czyli dziadostwo skończyło się śmiercią. Pan prokurator albo Pani na miejscu tragedii wzywali księdza nie wiadomo po co. Ostatnie namaszczenie daje się ŻYWYM.Rodziny powinny szukać sprawiedliwości. Żeby nie było, jak że śmiercią strażaka. Po co właziły pod drzewo.
Zbooj21.01.2026, 14:11
Nie w każdym wypadku jest ktoś winny. Natura i żywioł rządzą się swoimi prawami.
do @jahu21.01.2026, 09:49
Dla tego powinni wyciąć stare i nasadzić młode i zdrowe, no ale zieloni by by się wścieki, teraz siedzą cicho a ich w pierwszej kolejności bym pociągnął do odpowiedzialności, nie widać teraz żadnego. Jak mysz pod miotłę sie pochowali. Podobnie jest z psami
jahu20.01.2026, 22:17
pytanie czy w parku miejskim po którym chodzą ludzie powinny być chore drzewa?
jarek20.01.2026, 11:13
Pamiętam w 78r poszliśmy wstępnie cechować drzewa do wycinki i leśniczy cechuje drzewa piękne i zdrowe w.g nas. Po spięciu okazało się że że miał rację drzewo zaczynało chorować. Ojcu pasowało ściąć 2 drzewa grube i zdrowe nie zezwolił -- te drzewa są na nasiona.
aaaa20.01.2026, 11:12
W czasie wichury nie łazi sie po lesie i po parkach .Tak mnie uczyli !!!
zieloni znikli19.01.2026, 21:33
Co na to zieloni z Rabki broniący każdego drzewa i krzaka
Uważali że wycinka drzew była nie potrzebna
Akcja-Reakcja19.01.2026, 21:19
Niech Rabka daje polisę ubezpieczeniową Parku i niech człowiekowi zadośćuczyni finansowo tą Straszną tragedię i tak straty rodziny Mu nie wróci ale może choć trochę wynagrodzi-i proszę walczyć o sprawiedliwość Szanowny Panie ????????
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl