NOWY TARG. - Nie dogadaliśmy się - mówi burmistrz, pytany dlaczego nie przyjął rekomendacji komisji konkursowej, która wskazała niemal jednogłośnie kandydatkę na to stanowisko. Konkurs zostanie więc ponowiony.
Do pierwszego konkursu stanęło sześciu kandydatów. Żadna z tych osób nie przekonała do siebie członków powołanej przez Radę Miasta komisji oceniającej. W drugiej odsłonie konkursu w szranki stanęły trzy kobiety. Jedna z nich otrzymała zdecydowane oparcie dla swojej wizji prowadzenia Miejskiego Centrum Kultury. Było to wiadome już w połowie grudnia ub. roku. Po ponad 3 tygodniach doszło do pierwszego spotkania Grzegorza Watychy z kandydatką. Rozmów było kilka, ale do podpisania umowy nie doszło, bo jak mówi burmistrz "nie dogadano się".- Miałem pomysł na rozwiązanie tej sprawy: zatrudnienie rekomendowanej kandydatki do połowy roku na innym stanowisku w MCK, licząc też na to, że do tego czasu zostanie też zaakceptowany statut nowego muzeum. Placówka zostanie wyodrębniona ze struktur Miejskiego Centrum Kultury i sytuacja stanie się jasna co do stanowisk. Ale pani takich warunków nie zaakceptowała. Dlatego unieważniłem konkurs nie zawierając z nią umowy i ogłoszony został nowy konkurs na dyrektora MCK - mówi burmistrz.
To ważne wyjaśnienie, bo daje wiedze kolejnym potencjalnym kandydatom, że na razie pracy na stanowisku dyrektora MCK po prostu nie ma. Jak udało się nam ustalić propozycja jaką złożono tej kandydatce - znacząco odbiegała od tego, co proponuje się dyrektorowi.
Niemniej konkurs ogłoszono. Kolejny raz od kandydatów oczekuje się co najmniej 5-letniego stażu w zakresie związanym z działalnością kulturalną, 3-letniego doświadczenie na stanowisku kierowniczym i przedstawienia autorskiego programu działania Miejskiego Centrum Kultury w Nowym Targu na najbliższe trzy lata.
s/




Dziad z dziada pradziada.