FELIETON. W niedzielę w kościołach naszego regionu księżą odczytali list do wiernych nowego Metropolity Krakowskiego kard. Grzegorza Rysia. Jego decyzja, by całą tacę z najbliższej niedzieli, z całej Archidiecezji Krakowskiej, przeznaczyć na pomoc dla Kijowa, a pierwszy generator ufundować z własnych środków, wyraźnie poruszyła wiernych. To moment, w którym Kościół krakowski przeszedł od apeli i modlitw do bardzo konkretnego działania.
Wojna w Ukrainie trwa już tak długo, że łatwo przyzwyczaić się do dramatycznych doniesień. Kolejne komunikaty o bombardowaniach, mrozie, braku prądu i ciepła zaczynają zlewać się w jeden obraz cierpienia. W takich warunkach szczególnego znaczenia nabierają gesty, które wyrywają z obojętności.List kardynała Grzegorza Rysia do wiernych jest właśnie takim momentem. Zaczyna się od wiadomości otrzymanej nad ranem z Kijowa: "Przeżyliśmy kolejną piekielną noc... Walka o życie, ciepło i światło trwa". Nie ma w tych słowach patosu, jest chłód, strach i bardzo konkretna potrzeba - generatory i mobilne kotłownie. Odpowiedź metropolity krakowskiego również jest konkretna.Po raz pierwszy od dawna Kościół krakowski tak jednoznacznie i hojnie decyduje się na realne wsparcie materialne: cała składka z jednej niedzieli 1 lutego zostanie przekazana na pomoc dla Kijowa. Kardynał apelując również pomoc w zakupie generatorów prądu dla Ukraińców, poprzez wpłaty na konto Caritas, zapowiedział jednocześnie, że sam, z własnych pieniędzy, ufunduje pierwszy z nich.
W czasach, gdy pomoc często kończy się na deklaracjach i symbolach, kardynał Ryś pokazuje inny model działania - najpierw samemu pomóc, z własnych pieniędzy, a dopiero potem apelować do innych o pomoc. To gest najwyższej wiarygodności kościoła krakowskiego. To właśnie dlatego ta decyzja została tak dobrze odebrana przez wiernych podczas wczorajszych mszy św.
Robert Miśkowiec
Ofiary należy wpłacać na konto Caritas Archidiecezji Krakowskiej:
Bank Spółdzielczy Rzemiosła Kraków(PLN)
nr 58 8589 0006 0000 0011 1197 0001
z dopiskiem: KIJÓW



