Burmistrz Zakopanego oraz przewodniczący Rady Miasta przedstawili wyniki wizyty w Warszawie, której celem było zablokowanie planowanego wejścia spółki Polskie Koleje Linowe z Zakopanego na giełdę. Włodarze poinformowali o przeprowadzonych rozmowach z przedstawicielami rządu oraz przedstawili szacunkową wycenę spółki, która według ich danych wynosi obecnie 800 milionów złotych.
Od kilku miesięcy trwają wytężone działania podtatrzańskich samorządów, aby przeciwstawić się debiutowi na giełdzie Polskich Kolei Linowych. Radni miejscy, gminni i powiatowi podejmowali w tej sprawie już rezolucje. Udali się także do marszałka województwa, aby wsparł ich poczynania i stanowisko. Teraz przyszła pora na wizytę w Sejmie.Wizytę u premiera burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz określił jako "działanie mające na celu ochronę struktury właścicielskiej spółki Polskie Koleje Linowe przed rozdrobnieniem". Burmistrz odniósł się do wydarzeń z przeszłości.- Wszyscy pamiętamy ten niechlubny czas 2013 roku, gdzie koleje zostały sprzedane prywatnej spółce zagranicznej. Odbiło się bardzo negatywnym echem. Nie chcemy, żeby były jakieś kombinacje przy własności i żeby doprowadzono do rozdrobnienia tej własności - mówił na konferencji prasowej Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego.
Samorządowcy starają się przekonać stronę rządową do porzucenia pomysłu debiutu giełdowego, argumentując, że spółka jest ?naszą tożsamością, naszym naturalnym tutaj lokalnym monopolistą".
Podczas spotkania z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz ministrem Ireneuszem Rasiem samorządowcy otrzymali deklaracje poparcia dla ich postulatów. Według relacji burmistrza, wicepremier miał jednoznacznie stwierdzić, że wcześniejsza sprzedaż majątku była błędem. Filipowicz zaznaczył, że celem samorządu nie jest szkodzenie rozwojowi firmy, lecz zmiana formy jej finansowania.
- Nie chodzi o to, żeby była jasność, żeby tą spółkę blokować, żeby działać na szkodę rozwoju spółki, bo zupełnie nie tędy droga. Chcemy rozmawiać, chcemy zaproponować alternatywne rozwiązania, więc właśnie między innymi to, o czym mówiłem, czyli większy udział samorządów, ewentualnie akcjonariat obywatelski, ewentualnie większy udział samych gmin - mówił Łukasz Filipowicz.
Przewodniczący Rady Miasta Zakopanego Grzegorz Jóźkiewicz poinformował, że z posiadanych przez nich źródeł wynika, iż Polski Fundusz Rozwoju planuje opublikować katalog emisyjny jeszcze w pierwszym kwartale tego roku, co stanowi ostatni etap przed wejściem na parkiet. Przewodniczący Jóźkiewicz przytoczył również dane finansowe dotyczące wzrostu wartości przedsiębiorstwa.
- W roku 2013 spółka została sprzedana za przeszło dwieście milionów, potem w 2018 odkupiona za przeszło czterysta milionów. Dzisiaj wartość spółki to jest osiemset milionów, co wynikiem tego jest dobre zarządzanie tą spółką - zaznaczył Grzegorz Jóźkiewicz.
Głównym zagrożeniem wskazywanym przez samorządowców jest utrata kontroli nad strategicznym majątkiem na rzecz nieznanych inwestorów. Łukasz Filipowicz wyjaśnił, że istnieją obawy, że w przyszłości pojawi się nieznany podmiot, który wykupi pakiet większościowy.
W trakcie konferencji prasowej poruszono także kwestię braku nowych inwestycji narciarskich na terenie Zakopanego i Podhala, mimo dobrej kondycji finansowej spółki. Burmistrz Filipowicz zauważył, że choć PKL inwestuje w innych regionach, lokalne projekty takie jak modernizacja Goryczkowej czy trasy na Gubałówce są blokowane przez czynniki zewnętrzne.
- Wiele czynników ma wpływ na to, że te inwestycje stoją w miejscu. Toczą się sprawy w sądach, odwołania organizacji czy to ekologicznych, czy innych instytucji, które po prostu nie chcą się zgodzić na te inwestycje, opóźniają cały proces - mówił Filipowicz.
Samorządowcy zadeklarowali gotowość do dalszych rozmów z Ministerstwem Aktywów Państwowych oraz zarządem spółki w celu wypracowania modelu, który zagwarantuje pozostanie kontroli w rękach podmiotu publicznego.
em/r









