Na salonie samochodowym w Genewie Honda zaprezentowała produkcyjną wersję nowego modelu CR-Z. Niewielkie coupe ma być hybrydowym następcą kultowego CRX. Czy sprosta postawionej wysoko przez poprzednika poprzeczce?
Wygląd CR-Z od razu przywodzi na myśl model produkowany w latach 1987 – 1992. Klinowata sylwetka, dach niezauważalnie przechodzący w tylną klapę oraz pionowe jej zakończenie, skrywające drugą część tylnej szyby, to elementy charakterystyczne i dla CRX, i dla CR-Z.Z przodu uwagę zwraca spora atrapa chłodnicy, muskularne przetłoczenia maski mające swój początek na brzegach atrapy oraz nowoczesne reflektory z diodami LED pełniącymi rolę świateł do jazdy dziennej. Z boku w oczy rzucają się klamki drzwi otwierane „od tyłu” podobnie jak w CRX III generacji. Tył to przede wszystkim diodowe lampy, długie „trzecie światło stop” i dzielona tylna szyba.Wystrój wnętrza i deska rozdzielcza CR-Z przypomina model Civic. Jest futurystyczna, przykład Civica pokazał, że będzie zapewne funkcjonalna, ale w wersji z wyświetlaczem systemu nawigacji wygląda nieco chaotycznie. Wśród zegarów – typowych dla aut sportowych – króluje obrotomierz, jednak w tym wypadku, w jego środku, znajduje się cyfrowy prędkościomierz.
Z pozoru zwykły samochód kryje jednak w sobie coraz bardziej popularną na świecie technologię hybrydową. 124 – konny silnik benzynowy 1,5 l jest tutaj wspomagany przez silnik elektryczny o mocy 14 KM i momencie obrotowym 78 Nm. Układem napędowym steruje elektronika, która daje kierowcy możliwość wyboru jednego z trzech trybów pracy: SPORT, NORMAL i ECON. Po wybraniu odpowiedniego trybu elektronika ustawia właściwą charakterystykę działania przepustnicy, stopień wspomagania silnika spalinowego przez elektryczny oraz działanie układu kierowniczego. Nowością na skalę światową w samochodach hybrydowych jest przeniesienie napędu. Odbywa się ono nie jak w najpopularniejszej w tym segmencie Toyocie Prius czy Hondzie Insight przy pomocy przekładni bezstopniowej, a za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej.
Honda CR-Z ma pełne predyspozycje, aby stać się rynkowym hitem i spopularyzować ideę samochodów hybrydowych, które nadal są w Europie, a zwłaszcza w Polsce – egzotyką. Obawiamy się jednak czy silnik o mocy 124 KM, nawet wspomagany jednostką elektryczną, sprosta wymaganiom stawianym samochodowi o sportowym charakterze. Póki co jednak czekamy na cennik, bo to on zapewne zadecyduje o sukcesie Hondy CR-Z.
Sebastian Chrobak / Motoryzacja Podhale24.pl








