Pochodząca z języka francuskiego nazwa galant oznacza rycerski. Pierwsze Mitsubishi o tej nazwie opuściło japońską fabrykę w Okazaki w 1969 roku. Przez 43 lata powstało dziesięć generacji tego modelu, jednak ostatnie dwie nie - występowały w Europie. Tym razem zajmiemy się szóstą generacją, która produkowana była w latach 1987-1993.
W przeciwieństwie do poprzedniej wersji, stylistyka była zdecydowanie bardziej stonowana, a jego kształty stały się opływowe. Model ten wygrał plebiscyt na japoński Samochód Roku 1987, a także na najlepszy samochód spoza Europy magazynu "Motor Trend" w 1989 roku. W gamie dostępny był w dwóch wersjach nadwoziowych, jako 4-drzwiowy sedan i 5-drzwiowy liftback. Pod maską montowano jednostki napędowe o pojemnościach od 1.6 do 2.0 litrów. Model ten był prekursorem Lancera Evolution w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Stosowany w odmianie VR4 silnik o oznaczeniu 4G63 jeszcze przez piętnaście lat stosowany był w najmocniejszej wersji Lancerów. Ciekawostką jest fakt, że Galant VI generacji był jednym z niewielu samochodów na świecie fabrycznie tuningowanym przez firmę AMG w czasach kiedy to niemiecki tuner nie związał się jeszcze wyłącznie z Mercedesem.Testowany egzemplarz to Mitsubishi Galant z 1991 2,0l 4wd 115KMNadwozie:
Po blisko dwudziestu latach od zakończenia produkcji tego modelu trudno żeby przypominał współczesne samochody, nie mniej jednak samochód ten prezentuje się o wiele lepiej, niż wiele przekombinowanych stylistycznie dzisiejszych aut. Jak na początek lat dziewięćdziesiątych nadwozie to, było nie tylko opływowe, ale również nowoczesne i dynamiczne. Dla porównania spróbujcie sobie przypomnieć Volkswageny z tamtych lat. Przecież VW Passat był bezpośrednim konkurentem Mitsubishi w tym segmencie. Agresywny pas przedni przypominający rekina stał się również najbardziej charakterystycznym elementem nadwozia młodszej VIII generacji (1997-2003).
Wnętrze:
Tutaj również widać jak duża przepaść dzieliła japońskiego przedstawiciela klasy średniej w porównaniu z zacofaną wtedy niemiecką konkurencją. Nie mówimy tu oczywiście o markach premium, takich jak Mercedes, czy BMW - tylko o Oplu, czy Volkswagenie. Choć Galant nie należał do drogich luksusowych samochodów był bardzo dobrze wyposażony. Najczęściej spotykane wersje GLSi wyposażone były m. in. we wspomaganie kierownicy, wszystkie elektryczne szyby, elektryczne i podgrzewane lusterka, elektryczny szyberdach, ABS, welurową tapicerkę, spryskiwacze reflektorów czy światła przeciwmgielne.
Dobre wyposażenie to nie wszystko. Wnętrze Galanta cechuje niebywała jakość i trwałość materiałów. Biorąc pod uwagę większość japońskich wnętrz z lat 90-tych brzmi to trochę abstrakcyjnie, bo przecież pamiętamy niskogatunkowe plastiki i brak polotu. Tymczasem w ergonomicznym, dobrze wyciszonym wnętrzu galanta użyto miękkich i przyjemnych w dotyku plastików. Fotele są bardzo wygodne, mogłyby jedynie zapewniać nieco lepsze trzymanie boczne. Zegary są bardzo czytelne, kolumna kierownicza jest regulowana. Nie brakuje też różnego rodzaju praktycznych schowków, czy uchwytów na napoje. Miejsca jest naprawdę sporo, zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie. Biorąc pod uwagę całość - to leciwy Galant oferuje więcej, niż podstawowe wersje niektórych współczesnych aut tej firmy.
Wrażenia z jazdy:
Mitsubishi Galant niezależnie od wersji to zawsze bardzo komfortowy samochód. Podróżuje się nim bardzo wygodnie. Dzięki zastosowaniu z tyłu niezależnego zawieszenia prowadzi się bardzo pewnie i bezpiecznie również w wersji tylko z przednim napędem. Szósta generacja Galanta była pierwszą, w której zastosowano napęd na obie osie. Mało tego, mocniejsze wersje GTI i VR4 z dwulitrowymi silnikami o mocach 150 i 204KM oferowane były w wersji Dynamic 4. Znaczy to, że samochody te posiadały systemy: 4wd (4 wheel drive), czyli napęd na 4 koła, 4is (4-wheel Independent Suspension) cztery niezależnie zawieszone koła, 4ws (4-Wheel Steering) cztery koła skrętne i 4ABS, czyli cztery koła z czujnikami systemu ABS. Wychodzi na to, że cyfra 4 jest szczególnie bliska temu modelowi. Najmocniejsza, kolekcjonerska już wersja turbo VR4 wyposażona była również w blokadę centralnego mechanizmu różnicowego. Wróćmy jednak do wrażeń z prostszej, testowanej wersji, która nie ma tylnej osi skrętnej, ani mocniejszego silnika, który z pewnością by się przydał.
Podsumowując:
Galant z lat 90-tych to dowód jak solidne, zaawansowane technologicznie i ciekawe samochody opuszczały japońską fabrykę. Przede wszystkim VI generację modelu produkowano z dobrej jakości ocynkowanych blach, dzięki czemu można kupić leciwe egzemplarze w dobrym stanie blacharskim. Właściciele z reguły nie narzekają na awaryjność swoich rycerskich Mitsubishi. Najczęstsze usterki w ponad dwudziestoletnich samochodach to drobne problemy z elektryką i ABS-em oraz dosyć szybko zużywające się elementy przedniego zawieszenia. W dzisiejszych czasach części do japońskich samochodów nie brakuje, a ich ceny są porównywalne z częściami do niemieckich aut. Dotyczy to zarówno zamienników, jak i oryginalnych części.
Model ten jest nie tylko wygodny, solidny i bezawaryjny, ale także i tani. Nie wiemy dlaczego używane egzemplarze, których wcale nie ma w Polsce dużo - są tak tanie. Ceny szóstej generacji zaczynają się od tysiąca zł. Za przyzwoity egzemplarz wersji przednionapędowej zapłacimy ok. 2500 zł. Jeszcze rzadsze wersje z napędem na wszystkie koła to wydatek rzędu 4 000 zł. Za granicą odpowiednio kosztują ok. 1000 euro za jedno napędową wersję i ok 2500 euro za wersję z napędem na wszystkie koła. Najprościej mówiąc Mitsubishi Galant to zapomniany i niedoceniony samochód, który pomimo swojej gigantycznej przewagi nad niemieckimi autami nie znalazł wielkiego uznania w naszym kraju. Szkoda, bo milej w lusterku wstecznym zobaczyć zadziornego rekina, niż oklepanego Passata bez wyrazu. "Niemieckie chwalicie innych nie doceniacie" można by rzec o większości użytkowników używanych samochodów z tamtych lat w Polsce.
Zbigniew Sieczka
zdj. archiwum









