31.10.2012, 12:02 | czytano: 2289

Jak za dawnych lat

Sezon w motocyklowych rajdach obserwowanych dobiegł końca. Zakończenie sezonu odbyło się we Wrocławiu, podczas trzeciej rundy strefy południowo –zachodniej. Wzięli w niej udział motocykliści AMK Gorce Nowy Targ i już tradycyjnie zdominowali imprezę.
Na trasie niespodziewanie pojawił się trener i szef Akademii Sherco, Rafał Luberda. – Marzyłem o starcie w tej imprezie. Nie jechali moi zawodnicy, nie musiałem więc skupiać się na ich asekuracji, podpowiadaniu. To miał był relaksowy start – powiedział.
Były mistrz kraju pokazał, iż nic nie stracił z umiejętności i formy. Pojechał jak za dawnych lat i wygrał klasę otwartą. Dodajmy, że z jedną sprawną nogą. Warunki atmosferyczne były fatalne. Padający śnieg, zimno. Trasa trudna technicznie i potwornie śliska. Kamienie, gruz pomieszany z błotem i śniegową mazią. Podczas rozgrzewki skręcił nogę w kostce i wydawało się, że wycofa się z zawodów.

– Odpuścić? Nie, to nigdy nie było w moim stylu – odparł. – Oskar Kaczmarczyk jechał ze mną i miał za zadanie mnie ubezpieczać. Prosiłem go, że jeśli będę się przewracał w stronę uszkodzonej nogi, to żeby mnie łapał. Był straszliwy ból, ale w tej dyscyplinie to nie pierwszyzna. Oskar czuwał nad trenerem. Zaliczyłem jedną „piątkę”. Mogła być tylko jedna podpórka na tej sekcji, ale Oskar bał się o trenera i gdy motocykl się zachwiał, dotknął mnie, co równoczesne było z niezaliczeniem odcinka. Warunki na trasie były fatalne. Wydawało się, że zawodnicy wycofają się z zawodów. „Nie po to jechaliśmy taki kawał drogi, by wracać bez startu” – uradziliśmy. Góralska natura zatriumfowała. Pozostali widząc, że się nie poddaliśmy, poszli za naszym przykładem. 28 śmiałków stanęło na starcie.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl