Tybetki, bukowe portki i serdoki - górale w Klikuszowej biegali na nartach w strojach regionalnych. II Mistrzostwa Świata Górali miały nie tylko sportowy wymiar. Każda osoba, która stanęła na linii startu, wsparła potrzeby Fundacji dla Chatki.
Do Klikuszowej przyjechali bardziej i mniej doświadczeni narciarze biegowi, aby w tradycyjnych strojach przebiec krótką, lecz momentami wymagającą trasę. Niektórzy zawodnicy biegli w starych, drewnianych nartach. Dzięki temu utrudnieniu od wyniku czasowego odejmowano im aż minutę. Sportowym zmaganiom amatorów przyglądał się Józef Łuszczek - legenda biegów narciarskich, dwukrotny medalista mistrzostw świata i olimpijczyk. Góralski duch i upartość
Jeszcze przed startem pierwszych zawodników, głos zabrała Maria Kaczmarczyk. Prezeska Związku Podhalan Oddziału Klikuszowa dziękowała za liczne przybycie i życzyła zawodnikom udanej rywalizacji. Po modlitwie, której przewodniczył ks. Władysław Zązel, rozpoczęto zawody.
- To dla nas wielka radość, że możemy się tutaj spotkać i pokazać, że góralska tradycja, miłość do gór i sportowy duch idą ze sobą w parze. Od dziada pradziada górale umiłowali ruch, siłę i wytrwałość. Dziś pięknie to widzimy na trasach biegowych. Szczególnie cieszymy się, że są z nami dzieci i młodzież. To wy jesteście naszą nadzieją i przyszłością góralskiego sportu. Niech Wam te zawody przyniosą radość, uśmiech i piękne wspomnienia. Niech nie tylko wynik się liczy, ale serce włożone w start - przypomniała Maria Kaczmarczyk.
Górale rywalizowali w kilku kategoriach wiekowych. Na początku wystąpili najmłodsi, a na końcu rywalizacji mogliśmy podziwiać starszych zawodników. Prędkość przejazdu nie była najważniejsza, oceniano także strój.
- Jest ciężej, jak się jedzie w spódnicy góralskiej, ale mimo to jest nadal fajnie - mówiła Edyta Tylka z Klikuszowej.
Zawodniczka zakłada narty biegowe dwa razy w roku, mimo to szczęśliwie dobiegła do mety.
- Ciężko było, prawie zawał. Prędkość była, bo mam strasznie śliskie narty - tłumaczyła zawodniczka z Klikuszowej.
Wyjątkowe narty
W sąsiedztwie tras biegowych stanęła strefa gastronomiczna. Można było skosztować potraw z grilla, bigosu czy chleba ze smalcem. Obok niej działała loteria fantowa, a wśród nagród znalazł się nie tylko sprzęt narciarski, ale też góralskie wyposażenie.
Po zawodach licytowano drewniane narty, których zdobienia nawiązywały do góralskiej ornamentyki. Zostały wykonane wyłącznie z drewna. Stworzył je jeden z członków Związku Podhalan z Klikuszowej.
Każdy zawodnik nagrodzony
Na końcu nagrodzono nie tylko najszybszych górali. Przyznawano nagrody również dla najstarszych, najmłodszych i najparadniej ubranych uczestników biegu. Żaden z zawodników nie wyszedł z pustymi rękami - nawet biegacz zamykający ranking czasowy wrócił do domu z gliniakiem pełnym kiszonej kapusty.
ip/
































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































